Agata Bogacka. System of Division

Agata Bogacka. System of Divisions 15.10.2022 – 14.01.2023

Museum Jerke, Johannes-Janssen-Straße 7, 45657 Recklinghausen

Indywidualna wystawa najnowszych prac Agaty Bogackiej (ur. 1976 w Warszawie) w Recklinghausen stała się sposobnością do rozmowy o politycznym charakterze jej malarstwa, złożonych relacjach międzyludzkich, kształtowaniu konfiguracji płaszczyzn, ustanawianiu granic i poczuciu niemocy. Otwartą w połowie października wystawę można oglądać do 14 stycznia 2023 roku.

Kasia Lorenc: Rozmawiamy przy okazji wystawy „System podziałów” w Muzeum Jerke, twojej trzeciej indywidualnej wystawy w Niemczech. Jak doszło do realizacji tej wystawy?

Agata Bogacka: W kolekcji Muzeum Jerke znajdowały się od dawna dwa moje obrazy. W ostatnich latach dołączono do kolekcji trzeci obraz i wtedy w sposób naturalny wynikła decyzja o wystawie. Ten ostatni z obrazów z kolekcji jest pokazywany na wystawie. To „Equality Dream” z 2019 roku, jeden z dwóch tęczowych obrazów jakie powstały, drugi znajduje się w kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi. To jedyne moje prace gdzie kolory są cytatem, zaczerpnięte zostały z flagi LGBTQI. W Muzeum Jerke obraz ten współgra również z oknem budynku wykonanym przez Wojciecha Fangora. Wystawę zgodziła się kuratorować Paulina Olszewska, autorka tekstu i myślę, że świetnie się uzupełniamy. Jestem bardzo zadowolona z tej współpracy. W organizacji wystawy wielką pomoc wniosła wspaniała Gunia Nowik Gallery, z którą współpracuję. 

Kasia Lorenc: „System podziałów” pokazuje twoje najnowsze prace, w większości średnich i dużych formatów. Są to prace, które powstały w bardzo burzliwym roku 2022 i specjalnie na tę wystawę. Abstrakcyjność motywów kryje w sobie postawę polityczną. Czy ten społeczno-krytyczny aspekt jest podstawą Twoich obrazów?

Agata Bogacka: Tematem moich prac są relacje międzyludzkie w różnej skali. Od skali osobistej człowieka w bliskiej relacji, poprzez funkcjonowanie w społeczeństwie, aż do relacji obywateli i władzy. Uważam, że wszystkie opierają się na tych samych zasadach i że bezwiednie możemy wchodzić w ten sam rodzaj związku na wszystkich tych poziomach. I tu odnoszę się najczęściej do sytuacji politycznej, jako tej odgórnie ukazującej problem. Jako obywatele wybieramy rząd, czyli zatrudniamy ludzi, którzy powinni o nas dbać, reprezentując nasze potrzeby. Tymczasem rząd staje przeciwko nam, jest wobec nas opresyjny. Mimo, że jest od nas zależny. Opłacamy osoby, żeby nami rządziły w niekorzystny dla nas sposób. To jeden z układów, który bardzo mnie interesuje i to właśnie tego rodzaju sytuacje przekładam na kompozycje abstrakcyjne. Jedna forma dominuje nad drugą, mimo, że z niej wynika. Moje obrazy są rodzajem przetłumaczania realnych zdarzeń na abstrakcję. Abstrakt, który z nich wyciągam i który maluję, zaczyna dotyczyć nas na bardzo wielu poziomach. Staje się uniwersalny. Obserwacja świata pomaga mi znaleźć odpowiednie środki wyrazu. Czasem unikam malowania środka obrazu. To brak odpowiedzi, brak rozwiązania. Również gra z widzem, który w pierwszym odruchu patrzy na środek, szuka punktu zaczepienia, a ja zmuszam go do patrzenia na około, po brzegach. Często zamalowuje jedną wersję obrazu kolejnymi warstwami, pozostają fragmenty, powidoki poprzednich kompozycji. Stosuję przesunięcia między warstwami gradientów, żeby pokazać niespójność, różnicę poglądów, tak jak w serii „Divided view“. W ostatniej serii „Disagreement“ nie chodzi o powód niezgody, ale wyciągnięcie abstraktu z bardzo wielu powodów. Sprowadzenie tej niezgody do gestu, zamalowania prawie całego obrazu wyraźnym ruchem pędzla.

Kasia Lorenc: Twoja twórczość polega na repozycjonowaniu form i kształtów, mieszanie się i łączenie kolorów jest wyrazem współzależności. Nie jest to jednak relacja symbiotyczna. Coś/ktoś zawsze dominuje. Tej dominacji nie da się zmienić ani przełamać. Jest to bardzo fatalistyczny punkt widzenia…

Agata Bogacka: Interesuje mnie właśnie ten klincz. Opresyjna relacja, z której trudno się wydostać z dnia na dzień. Do obalenia rządu potrzeba czasu, uporu, opozycji, przewrotu lub niesfałszowanych wyborów, bardzo wielu czynników. Są też relacje toksyczne w mniejszym stopniu, z których z jakiś powodów nie wychodzimy. Takie drobne niezgodności, minimalne różnice zdań to piękne obrazy.

Kasia Lorenc: Ale można też patrzeć na twoje prace bez aspektu politycznego…

Agata Bogacka: Temat jest ogólnym punktem wyjścia, nie musi być ujawniany. Tytuł obrazu nakreśla problem. Pozostaje abstrakcyjny obraz, który w pierwszym kontakcie, wydaje się atrakcyjny, być może doskonały. Dalej, zaczynamy dostrzegać coraz więcej niedoskonałości, niedomalowania, przemalowania. Kompozycja wprowadza dysonans, nie wiemy gdzie patrzeć, możemy odczuć dyskomfort, bo odbieramy tą próbę sił zawartą w obrazie. Czasem jesteśmy blisko rozpoznania pejzażu, jednak im dłużej patrzymy tym bardziej wszystko przestaje się zgadzać. Mamy do czynienia z iluzją, niedoskonałością i dysonansem. Te cechy moich obrazów mówią o życiu. Proces, który zachodzi podczas oglądania, rozpoznanie, odczucie, są najważniejsze.

Kasia Lorenc: Pierwsze sukcesy odniosłaś z obrazami figuratywnymi, które nazywasz „portretami linearnymi”. Twoje malarstwo zawsze dotyczyło i nadal dotyczy ludzkości, jej powiązań i współzależności, relacji i wrażliwości. A jednak skupiasz się głównie na negatywnych aspektach współistnienia. Skąd to się bierze?

Agata Bogacka: Zastanawiam się jak wyglądałyby moje obrazy gdybym nie zawierała w nich problemów. Bezproblemowe obrazy byłyby zapewne gładką płaszczyzną koloru od brzegu do brzegu, bez żadnych podziałów. Jednak chcę w malarstwie rozpracowywać problemy, analizować je, szukać abstraktu, sedna sprawy. Trwa globalne ocieplenie, systemy demokratyczne stają się utopią, faszyzm dochodzi aż do władzy. Żyjemy w takich czasach, że nie można być ignorantem. Trudno nawet zachować dystans.

Kasia Lorenc: „Jako artystka jestem osobą, która poszukuje. Nigdy nie chciałam się zobowiązać do określonej formy wyrazu.” – powiedziałaś w Recklinghausen. Pracujesz w cyklach i postrzegasz malarstwo jako żywy proces, rozwój, eksplorację… Czy mogłabyś nam powiedzieć, jak zaczyna się Twój proces twórczy?

Agata Bogacka: Technika powinna być jak najbliższa temu, co chce się przekazać. Tak, żeby już sam gest pędzla mówił o postawie i temacie obrazu. Sposób w jaki teraz maluję, daje mi swobodę, a jednocześnie odgórnie określa rodzaj sytuacji. Gradient, którego używam, to metafora zmiany, która następuje stopniowo i jest niezauważalna dla uczestników. Zaczyna być widoczna dopiero z dystansu, kiedy na reakcję jest za późno. Gradient to również rozmywanie granic. Cała gra w kompozycji moich obrazów polega na znoszeniu i stawianiu granic, poprzez zmianę kierunku nakładania farby lub kontrastowanie warstw. Płaszczyzny mogą wychodzić z jednolitego koloru, aby stopniowo przejść do kompletnej niezgodności. Staram się niczego w obrazie nie planować. Staram się wyłączyć myślenie, być przekaźnikiem. Podchodzić do obrazu codziennie na nowo, prowadzić dialog. Uważam, że dobrze rozegrana kompozycja ma charakter profetyczny. Tak jak obraz „Annexation”, który skończyłam dwa tygodnie przed rosyjską agresją na Ukrainę. Kiedy zaczynałam go malować, nie wiedziałam o czym będzie, próbowałam tylko wybrnąć z przedziwnej kompozycji, która zaczynała z niego wynikać.

Kasia Lorenc: Tytuły prac są rodzajem językowego ujęcia Twoich tematów. Jest to bardzo pomocne i stanowi integralną ich część. Do czego odnosi się tytuł wystawy – „System podziałów” – w Muzeum Jerke?

Agata Bogacka: Tytuły prac powtarzają się seriami, czasem przez lata, tak jak „Divided view”, „Disagreement”, „Relationship”, „Promises”, „Opposition”. Tytuł określa rodzaj kompozycji i sposób oddziaływania warstw między sobą. Odczytanie tytułu jest dopełnieniem obrazu, nakreśla kierunek interpretacji. Tytuł wystawy „System podziałów” ma kilka znaczeń. Odnosi się do konstrukcji świata, w którym żyjemy, nieustannego różnicowania, podziałów społecznych, ekonomicznych, politycznych, geograficznych. Próbujemy podziały zacierać, ale pojawiają się one natychmiast w innym miejscu. Malarstwo również zawsze dzieli przestrzeń, w której się znajduje. Obraz powieszony na ścianie zaburza przestrzeń, jest inwazyjnym medium. Na wystawie w Muzeum Jerke ciekawym dodatkowym elementem jest nieregularna architektura sali. System podziałów to również najdokładniejsze określenie metody, jaką maluję.
Kasia Lorenc: Dziękuję Ci za rozmowę.

fot. Hanne Brandt, dzięki uprzejmości Gunia Nowik Gallery

Agata Bogacka, ur. 1976, artystka, zajmuje się głównie malarstwem, ale również rysunkiem, fotografią, tworzy obiekty i instalacje. Ukończyła wydział grafiki na warszawskiej ASP w 2001 r. Brała udział w wielu wystawach indywidualnych i grupowych w Polsce i zagranicą. Jej prace znajdują się w wielu kolekcjach prywatnych oraz państwowych instytucji, takich jak CSW Zamek Ujazdowski, Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki, Fundacja Sztuki Polskiej ING, Bank Austria Creditanstalt. Mieszka i pracuje w Warszawie.